Nowa ustawa medialna, czyli konstytucja bis
Jeszcze nie jest przesądzona przyszłość nowej ustawy medialnej, a już projekt dokumentu dzieli polskie społeczeństwo. Należy pamiętać, że ustawa medialna to nie konstytucja i nie musi mieć walorów narodowo-wyzwoleńczo-zjednoczeniowo-niepodległościowych, a wrzawa wokół przygotowywanego dokumentu sprawia wrażenie, że spora część opinii społecznej oczekuje, by nowa regulacja była co najmniej konstytucją bis.
Część mediów i ich ekspertów spodziewa się, że nowe regulację powinny być co najmniej na miarę Konstytucji 3 Maja, a nową Krajową Radę Radiofonii i Telewizji wyposażyć należy w narzędzia prawne i zadania Sejmu Wielkiego. Owszem, jest mowa o misji mediów publicznych, ale nie ma precyzyjnych zapisów o wartościach chrześcijańskich, a te, które są, umieszczono w złym rozdziale - pisze część dzienników. Nowa misja TVP to według liberałów i socjaldemokratów propagowanie integracji europejskiej, a nie rodziny - podpowiadają inne gazety.
Tymczasem ustawa radiowo-telewizyjna ma kształtować przede wszystkim rynek mediów - tak by społeczeństwu zapewnić rzetelną informację, a samym mediom zagwarantować rozsądny rozwój ukierunkowany na przyszłość, a nie sankcjonować przewagę wybranych formacji umoczonych po pachy, a rzucających się wytrwale w naszym lokalnym bagienku politycznym. Ustawa ma regulować ład medialny, a nie porządek w naszych domach czy zachowania pod kołdrą.
Od ochrony rodziny, szerzenia uniwersalnych zasad etyki, szacunku dla religii, światopoglądów, różnic etnicznych jest nie tyle ustawa medialna, choć i ta ma swoje zadania, ale przede wszystkim wspomniana ustawa zasadnicza, kodeks cywilny, a w skrajnych przypadkach i kodeks karny. Ustawa medialna jest tylko jednym elementem puzzli legislacyjnych. Nie znosi też lub nie zmienia zapisów konstytucyjnych.
A swoją drogą proponowany zapis o propagowaniu integracji europejskiej też może dziwić. Media, szczególnie media publiczne, są nie tylko dla euroentuzjastów, ale i dla monarchistów, i dla zwolenników zastąpienia złotego dolarem amerykańskim, i dla miłośników idei tworzenia państwa pansłowiańskiego. A o tym autorzy nowej propozycji prawnej zdaje się zapomnieli.
