Cd. o „Dzienniku”

Dzisiaj w jednym z warszawskich kiosków, gdy znajomy chciał zakupić „Dziennik” usłyszał, że owszem, ale tylko z dodatkiem i tylko za 6 zł. Pani kioskarka tłumaczyła, że nie dostała nakładu bez gadżetu.

Należy mieć nadzieję, że to jednorazowa historia, bo jeśli nie, to przyniesie więcej szkody niż pożytku. Znajomy odszedł spod kiosku z innymi tytułami. Marketing to broń nie dla dzieci.

Należał do stabilnych

Wczorajsze wieści o odejściu top menedżerów z domu mediowego MediaCom zaskoczyły rynek, w tym pracowników tej firmy. Wystarczy wejść na nasze forum.media.com.pl i poczytać fragmenty dyskusji, która właśnie się tam rozgrywa. Już pojawiają się pierwsze spekulacje dokąd poszli i dlaczego, bo tego na razie nie wyjaśniono.

Mimo desygnowania nowego szefa MediaCom stoi przed poważnym problemem - ludzkim właśnie. Jak wyjaśnić ten eksodus pracownikom. Jak upewnić ich, że nadal wszystko jest w porządku, nie traćcie więc zaufania. To niełatwe zadanie. Już odejście jednego kluczowego menedżera może powodować problemy, a co dopiero czterech.

Takiego tąpnięcia nie było chyba w żadnym innym domu mediowym, a MediaCom ponadto należał do bardzo stabilnych.  No właśnie, należał.

Ustawowe nie dla anoreksji

Francuskie Zgromadzenie Narodowe przyjęło ustawę o karaniu za promowanie anoreksji. Teraz musi ją jeszcze przegłosować senat. Jeżeli tak się stanie, to będzie to prawdopodobnie pierwsze prawo na świecie, zajmujące się tym niebezpiecznym zjawiskiem.

Tak więc karę (pieniężną i więzienia) można będzie nałożyć na projektantów mody, pracowników agencji reklamowych, dziennikarzy pism kobiecych czy autorów stron internetowych i blogów promujących anoreksję.

Jak stwierdziła francuska minister zdrowia, zachęcanie do drakońskich diet, mówienie jakich produktów powinno się unikać „to nie jest wolność słowa”. Fakt, wolność słowa, to trudna rzecz, szczególnie gdy się ją bezwzględnie wykorzystuje do niecnych (czytaj: niezgodnych z naszymi poglądami) celów. Ale jak to mówią zwolennicy demokracji, nie wymyślono jeszcze nic lepszego.

Na miejscu Pani minister nie epatowałabym wolnością słowa, bo sprawę można przegrać w jakimkolwiek trybunale konstytucyjnym. Zamiast ustawy, która obawiam się da bardzo szerokie pole do interpretacji, lepiej uświadamiać obywateli w  ich prawie do zaskarżenia każdego, kto ich zdaniem przyczynił się do choroby anoreksji. Strach przed karą to skuteczniejsza metoda niż ograniczenie wolności słowa.

Co się dzieje z polską piłką nożną?

Nie jestem wielkim fanem piłki nożnej, ale za to codziennie przeglądam gazety i nadziwić się nie mogę, co się w tej dyscyplinie ostatnio dzieje. To znaczy, co ujawniają po kolei media, bo wydaje mi się, że bardzo dużo działo się i wcześniej.

Trener poddusza piłkarza, prezes PZPN ma kłopot z przyznaniem, że w klubach jest korupcja, mimo że winni przyznają się do winy, Boniek oskarża Canal Plus o plagiat projektu reformy ekstraklasy, pseudokibice, jak zawsze nieprzewidywalni. I nie wiadomo już, czy gdy ktoś wygrywa mecz, to dlatego, że był lepszy, czy dlatego, bo ktoś inny zapłacił.

W tej sytuacji trudno się dziwić, że Orange waha się nad przedłużeniem umowy z ekstraklasą, a biznesmeni wstrzymują fundusze dla klubów. Jako narzędzie marketingowe piłka staje się bardzo ryzykowna. I być może właśnie wstrzymanie kasy, dla związku, dla klubów, aż do odwołania, to najlepsza metoda, aby przywrócić polskiej piłce szlachectwo.

Czas na misję

Jak podaje dzisiejsza „Rzeczpospolita” widzowie olewają opłaty za abonament RTV, co sprawiło, że od stycznia do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wpłynęło o 20 proc. przychodów mniej, czyli jej kasa jest uboższa o 34 mln zł. Ta kwota mogłaby rzekomo wystarczyć na produkcję 50 premier Teatru Telewizji.

Rozluźnienie dyscypliny abonentowej przypisuje się zapowiedziom - jak dotąd luźnym - Platformy Obywatelskiej o całkowitym zniesieniu opłaty RTV.

Mam wrażenie, że abonencie nie płacąc tej obowiązkowej przynajmniej w teorii opłaty zagłosowali nad mediami publicznymi. I powiedzieli im: nie. Rozrywkę mają przecież w innych kanałach telewizyjnych, a te 50 teatrów, to wyłącznie marzenia.

Sugeruję, aby TVP wyczyściło swoją ramówkę z absurdalnych seriali, którymi pompuje widownię i przeznaczyło je właśnie na teatry. W ten sposób będzie realizować misję.

Seks to dobry chłopiec do bicia

TV Puls przyznała na łamach „Dziennika”, że wycina sceny erotyczne z filmów, nawet z filmów wielce cenionych jak „Perła w koronie” Kazimierza Kutza. Jej przedstawiciel wyjaśnia, że tak wynika z familijnego charakteru koncesji. Do „wycinki” przyznała się też - zdaniem dziennikarzy gazety - TVP. Ostatnio dość niepopularna rzecznik praw dziecka zaproponowała seks od lat 18. a Empik wyprosił ze swoich salonów tytuły erotyczne.

Mam wrażenie, że zalewa nas jakaś fałszywa fala pruderii. Niektórzy ciągle myślą w systemie nakazowo-zakazowym, a to na ogół stanowi doskonały pretekst do rebelii. Przekonali się o tym i twórcy Prohibicji w USA, i kościół w Hiszpanii, gdy w referendum uznano tam małżeństwa gejów, i rodzice, którzy nadmiernie dyscyplinują swoje dzieci.

Czy w końcu o seksie zaczniemy mówić otwarcie i kulturalnie, na wielu poziomach, także w szkołach? Czy nie powinniśmy raczej skupić się na walce z pedofilstwem, propagowaniu świadomego macierzyństwa i bezpiecznego seksu?

Uważam za znacznie bardziej szkodliwe od erotyki wypowiedzi osób publicznych, które podjudzają do nienawiści i podziału, czego mieliśmy ostatnio niezliczone dowody. I jeżeli rzeczywiście kochamy nasze dzieci, to powinniśmy je chronić przede wszystkim przed takim chorym zacietrzewieniem i brakiem tolerancji.

Dobre wieści dla Coca-Coli

Znajomy wchodzi do sklepu przy stacji benzynowej, bierze Red Bulla i wędruje do kasy. Kasjerka pyta, czy zamiast Red Bulla nie chciałby Burna. Znajomy odpowiada, że ok. Kasjerka pyta ponownie: - A może kupi Pan dwa Burny, wtedy może Pan dostać butelkę mineralnej gratis. - Zgoda - odpowiada mój znajomy. Dostaje… Kroplę Beskidu.

Dla wtajemniczonych jest jasne, że oba brandy należą do Coca-Coli. Dla wtajemniczonych jest też jasne, że zmuszenie handlowców do takiego wysiłku nie jest proste. Z każdej strony atakują ich marketerzy coraz to bardziej wymyślnymi programami lojalnościowymi. Ale widać niektórzy marketerzy wiedzą, jak robić to niezwykle skutecznie. I oto pewnego dnia, niespodziewanie, okaże się, że Burn wyrósł na lidera rynku.

Czasem nie jest ważne, kiedy się wchodzi na rynek, ale jak.

Lifting mile widziany

Poseł PiS Joachim Brudziński  wybełkotał przed którąś z telewizyjnych kamer, tonem wszechwiedzącym, że miliony Polaków boją się, że dopuścimy w kraju małżeństwa gejów. Dodał, że sam stara się gejów unikać.

To kolejny dowód, że PiS traci kontakt z rzeczywistością. Niepolityczne wypowiedzi z ostatnich dni, czy to prezesa Jarosława Kaczyńskiego, czy właśnie pana Brudzińskiego, świadczą, że ta partia już  z zaścianka nie wyjdzie. Według ostatnich sondaży reprezentuje interesy zaledwie 18 proc. Polaków, ale gdy takich wypowiedzi będzie więcej, to poparcie może się jeszcze skurczyć.

Protestuję więc ponownie przeciwko obrażaniu internautów, polskich mediów, kochających inaczej, i innych, którzy być może do tej litanii dołączą, jak mieszanki rasowe, odrębności religijne, niezamężne kobiety z dziećmi.

Czas przejrzeć się w lustrze,  panowie. I zamiast antagonizować i zmieniać Polaków, i rzeczywistość, może przede wszystkim sami sobie poiwnniście zafundować jakiś nowy make-up. Albo wręcz lifting.