Wstrząsająca reklama

 Reklama musi budzić nasze emocje, musi nami wstrząsnąć, abyśmy ją w ogóle zapamiętali. Spot konsoli Wii spełnia ten warunek w nadmiarze. Także literalnie. Spróbujcie, jak wstrząśnie waszym światem pod adresem http://pl.youtube.com/experiencewii

Telenowela na Woronicza

Przepychanki z dziennikarką Hanną Lis w roli głównej zdominowały w ostatnich dniach doniesienia na temat Telewizji Polskiej. Mniej uwagi poświęcono nawet faktowi, że TVP zrezygnowała z emisji meczy Euro, a to już o czymś świadczy.

Dla  mnie świadczy przede wszystkim o tym, że jest tak, jak było. Reformatorskie zapędy Hanny Lis zapewne skończą się albo jej odejściem albo kompromisem. W tym pierwszym rozwiązaniu najważniejsze jest pytanie: jak się zachowa jej sławny małżonek. Czy zwycięży miłość, czy… kasa?

„Super Express” przegiął

Wszyscy dobrze życzymy naszej reprezentacji na Euro. A naszym oponentom źle, bardzo źle. Jednak „Super Express” przegiął. Zaprezentował na okładce zdjęcie Leo Beenhakkera trzymającego ucięte i ociekające krwią głowy niemieckiego piłkarza Michaela Ballacka i trenera drużyny Sebastiana Loewa z tytułem „Leo daj nam ich głowy”.

I słusznie gazecie się dostaje, i w mediach i w forach. Okładka nie jest ani zabawna, ani mądra. Jest przerażająca i to w złym stylu. Wcale się nie dziwię Beenhakkerowi, że się oburzył. Jest człowiekiem twórczym a nie destruktywnym.Gra fair play.

Mam nadzieję, że oburzenie wyrażą także czytelnicy „Super Expressu”, który w kolejnych numerach zamiast przepraszać, kontynuuje wątek, pokazując klęski militarne Niemców m.in. pod Grunwaldem. Taka koncepcja byłaby do zniesienia, nawet lekko zabawna, gdyby nie ta feralna krwiożercza okładka…

Myślałam, że ze względu na brutalizację życia piłkarskiego i kiboli, mamy łagodzić obyczaje.

Czy Empik będzie konsekwentny?

Po wycofaniu ze sprzedaży porno-magazynów Empik powinien wykazać się konsekwencją i wycofać tytuł, który wg dzisiejszych doniesień mediów wydaje się wyjątkowo szkodliwy - „TMK”, czyli „To My Kibice”. Jest to ponoć pisemko ukazujące - ogólnie rzecz biorąc - bijatyki na stadionach.

Mam wrażenie, że jego szkodliwość społeczna może być wyższa od rozebranych panienek (i panów). Ciekawe jaką miarę przyłoży do tego problemu Empik?

Roszczenia polityków wobec stacji komercyjnej

Naprawdę? To nie bajka? Nie, tak jest. Politycy z PiS-u, którzy już udowodnili, że z mediami żyć nie potrafią (choć oni twierdzą, że to media są winne), znowu przeholowali. Protestują, że TVN24, najważniejsza stacja informacyjna, wybiórczo pokazuje prace komisji śledczej ds. Barbary Blidy.

Naturalnie, doczekali się stosownej odpowiedzi na te zarzuty, brawa dla szefa stacji Adama Pieczyńskiego, który napisał: “Politycy, wśród nich poseł Gosiewski, mają pełne prawo wyrażać opinie o programach telewizyjnych. Na szczęście w TVN24 decyzje o programie zapadają w redakcji, a politycy nie mieli i nie mają na nie wpływu. Na polemikę merytoryczną z posłem Gosiewskim byłbym gotów, gdyby Ustawodawca zdecydował o przekazywaniu TVN24 części abonamentu. Na to jednak się nie zanosi”.

Drodzy politycy, media komercyjne mogą robić z ramówkami, co chcą, czego nie można powiedzieć o naszej telewizji publicznej. Ich obiektywność i rzetelność może oceniać wyłącznie widz. Jak przyznał poseł Gosiewski, TVN24 jest największą stacją informacyjną. To by znaczyło, że widzowie już ją ocenili.

Prawdziwe piękno to nie kwestia retuszu

Czy kilka linijek z artykułu „New Yorkera” zmieni losy kampanii Unilevera dla marki Dove „Prawdziwe piękno? Zależy, czy dyskusja na ten temat wydostanie się poza branżę reklamową. Nie znającym sprawy, wyjaśniam, że znany amerykański fachowiec od retuszu zdjęć, stwierdził w rzeczonym artykule, że mocno napracował się przy obróbce zdjęć do jednej z kampanii Dove. Oznaczałoby to, że modelki wymagały upiększenia. A jak wiadomo, Unilever szczycił się tym, że zdjęcia są pokazywane bez retuszu.

Autorką zdjęć jest nie kto inny jak Annie Leibovitz, która stanowczo zaprzeczyła takim insynuacjom. Potem zaprzeczył swoim własnym słowom retuszer, twierdząc, że magazyn przekręcił wypowiedź. Nie mniej słowa padły i na branżowych forach zawrzało. Oczywiście, trudno przewidzieć, jak potoczą się losy marki Dove, gdy dyskusja ta wyjdzie poza branżę. Konsument równie łatwo kocha, co i nienawidzi.

Zapewne nie będę odosobniona w poglądzie, że retusz to chleb codzienny w branży reklamowej. Prawdziwe piękno pokazane w kampanii Dove nie polega przecież na tym, że modelkom skorygowano jakieś żyłki czy pieprzyki, ale że wyglądają one jak prawdziwe kobiety. Są w różnym wieku, mają różne kształty i z rzadka powalają klasycznym owalem twarzy. Na tym właśnie polega przełom, który reklama zawdzięcza Dove. Nawet jeśli był jakiś retusz, to co po nim pozostało jest bardzo przekonujące.

Temat płci Isis Gee

Tak wiem, popularność ma swoją cenę. Paparazzi zajrzą wszędzie - do kuchni, do szafy, do ogrodu, do łóżka, pod sukienkę i w gatki. Tabloidy mają materiał, czytelnicy i widzowie radochę. Temat płci Isis Gee (nawet mi się rymnęło, i dobrze, bo to jeszcze lepiej oddaje ducha) rozdmuchany przez telewizyjnych dowcipnisiów pokroju Kuby Wojewódzkiego wywołał narodową dyskusję i powinniśmy być im wdzięczni. Może coś dobrego z tego wyniknie.

Mam tu na myśli tzw. zwiększenie świadomości i tolerancji. Bo nieważne, czy Isis urodziła się kobietą czy mężczyzną, ważne kim jest.  Jeżeli więc gdzieś po drodze natura się w stosunku do niej pomyliła i Isis musiała skorzystać z nowych technologii, to jej sprawa. I taką wiadomość powinny teraz do wszystkich Polaków przesłać media.

PS Na miejscu jej męża - menedżera nie straszyłabym nikogo sądami, bo to zawsze źle wygląda. Isis potrzebuje publiczki, szczególnie, gdy wróci z niczym z konkursu Eurowizji. I może to jest właśnie jej karta atutowa.

Co na obiad?

„The Wall Street Journal” odnotował w ub. tygodniu, że nowym hitem żywieniowym w Wielkiej Brytanii są przysmaki z Polski. 1,2 mln naszych rodaków zmusiło takie sieci, jak Tesco (500 sklepów) do sprowadzania żywności z Polski i okazało się, że smakuje ona nie tylko Polakom.

Dla tych, którzy mieszkają zbyt daleko od najbliższego Tesco powstała strona www.tesco.com/polski/, która sprzedaje nasze smakołyki, w tym pulpety i Delicje.

I tu drobna pułapka: albo machnął się dziennikarz gazety, albo też Delicje mają na Wyspach odmianę, o której nad Wisłą jeszcze nie słyszano. W każdym razie w rzeczonym artykule te popularne ciasteczka opisane są jako biszkopt z… szynką.  Mniam.