Czy kilka linijek z artykułu „New Yorkera” zmieni losy kampanii Unilevera dla marki Dove „Prawdziwe piękno? Zależy, czy dyskusja na ten temat wydostanie się poza branżę reklamową. Nie znającym sprawy, wyjaśniam, że znany amerykański fachowiec od retuszu zdjęć, stwierdził w rzeczonym artykule, że mocno napracował się przy obróbce zdjęć do jednej z kampanii Dove. Oznaczałoby to, że modelki wymagały upiększenia. A jak wiadomo, Unilever szczycił się tym, że zdjęcia są pokazywane bez retuszu.
Autorką zdjęć jest nie kto inny jak Annie Leibovitz, która stanowczo zaprzeczyła takim insynuacjom. Potem zaprzeczył swoim własnym słowom retuszer, twierdząc, że magazyn przekręcił wypowiedź. Nie mniej słowa padły i na branżowych forach zawrzało. Oczywiście, trudno przewidzieć, jak potoczą się losy marki Dove, gdy dyskusja ta wyjdzie poza branżę. Konsument równie łatwo kocha, co i nienawidzi.
Zapewne nie będę odosobniona w poglądzie, że retusz to chleb codzienny w branży reklamowej. Prawdziwe piękno pokazane w kampanii Dove nie polega przecież na tym, że modelkom skorygowano jakieś żyłki czy pieprzyki, ale że wyglądają one jak prawdziwe kobiety. Są w różnym wieku, mają różne kształty i z rzadka powalają klasycznym owalem twarzy. Na tym właśnie polega przełom, który reklama zawdzięcza Dove. Nawet jeśli był jakiś retusz, to co po nim pozostało jest bardzo przekonujące.
Napisany przez Marzenna Reyher 16 maj 2008, 11:12
Brak komentarzy »