Agora opanowuje sieć

Niemal codziennie biuro prasowe informuje o kolejnej inwestycji Agory w serwis internetowy. Okazuje się jednak, że to tylko “kropla w morzu”. Jak podaje dzisiejszy “Puls Biznesu”, ten multimedialny koncern jest właścicielem co najmniej 400 adresów w sieci. Zdaniem autorów tekstu to prawie około 90 proc. jej stanu posiadania. Łączna wartość ich domen może wynieść nawet 3,6 mln zł. A czego właścicielem jest Agora? M.in. serwisów: plotek.pl, popcorner.pl, politbiuro.pl, widelec.pl. Do części swoich zakupów Agora się nie przyznaje. Może dlatego, że niektóre z przejętych serwisów nie przetrwają długo. Wydaje się jednak, że Agora wliczyła to w swoje straty i nadal szuka nowych inwestycji. Na rozwój grupa chce przeznaczyć 900 mln zł. Według zapowiedzi Tomasz Józefackiego, dyrektora pionu internet w Agorze, już w 2011 r. większość przychodów Agory ma pochodzić z działalności niegazetowej. Jeśli ten plan uda się zrealizować, okaże się, że Agora nie samą “Gazetą Wyborczą stoi. I jednocześnie notowania nowego prezesa Marka Sowy na pewno wzrosną.

A może kupić sobie recepturę na Coca-Colę?

Polacy z napięciem czekają na najbliższe losowanie Totolotka, w którym po kumulacji można wygrać 35 mln zł. Wczorajszy serwis informacyjny TVN zaproponował kilka możliwości wydania takiej sumy, m.in. na zakup wyspy z domem oraz samolotu. W końcu czymś trzeba na tę wyspę dolecieć.

Na rynku pojawiła się jednak nowa możliwość. Dzisiejsza “Gazeta Wyborcza” donosi, że jeden z najstarszych udziałowców Coca-Coli musi sprzedać swoje akcje ponieważ popadł w kłopoty. Akcji posiada, bagatela, 44 mln. Ale prawdziwą wisienką na tym torcie może być tajna receptura na Coca-Colę, najbardziej popularny napój na świecie, która również znajduje się w jego posiadaniu. Jeszcze nie wiadomo czy ten drogocenny dokument znajdzie się w pakiecie z akcjami i ile będzie wart.

Gdyby jednak szczęśliwy zwycięzca najbliższego losowania nie wiedział, co zrobić ze swoją wygraną, może zawsze rozpatrzyć możliwość zakupu receptury na największy sukces marketingowy na świecie.

Polacy nie cenią lokalnych browarów

Polacy rozsmakowali się w tym, co masowe: Coca-Coli, hamburgerach i piwach produkowanych przez największe koncerny. Siła marketingowa takich firm jak Grupa Żywiec, czy Kompania Piwowarska niszczy małe lokalne browary, które nie mogą sobie pozwolić na kampanie reklamowe.

Według danych dzisiejszego wydania “Polski” w ostatnim czasie z mapy polskich browarów zniknęło 30 małych rozlewni. Tylko nieliczne z takich browarów zdołały wybić się na rynku, głównie za sprawą przyjęcia strategii “wyróżnij się albo zgiń”. Swoich koneserów znajdują w dobrych i drogich sieciach handlowych. Wejście do takiego sklepu jednak kosztuje. Wydaje się więc, że najsłabsze jednostki będą musiały zginąć. A szkoda, bo wypicie lokalnego trunku podczas wakacyjnego wyjazdu zawsze nadaje kolorytu takiej podróży.

Eko modne i sprzedaje

Moda na ekoprodukty rozwija się w coraz szerszym tempie. Jak podaje dzisiejsza “Rzeczpospolita”, w ciągu roku wszystkie sieci handlowe wprowadzą do swojej oferty żywność ekologiczną. Taką propozycją dysponują już Tesco i Auchan. Jeśli jednak ktokolwiek myśli, że eko znaczy taniej, to jest w dużym błędzie. Takie ekologiczne ziemniaczki czy marcheweczka mogą być droższe nawet o 100 proc. od swych nieekologicznych odpowiedników. Konsumentów to nie przeraża. Sami Niemcy na ekożywność wydają rocznie 4,5 mld euro. Polska na ich tle dopiero się rozwija, ale obserwując dynamikę wzrostu liczby producentów, można spodziewać się, że będziemy szybko gonić te najbardziej rozwinięte rynki. Mieszkańcy dużych miast na pewno nie będą oszczędzać na ekomarchewkach. W końcu to samo zdrowie.

W takich momentach docenia się posiadanie rodziny poza miastem. Wychodzimy na podwórko lub działeczkę i prosto z ogródka zrywamy to, co w Warszawie kosztuje naprawdę dużo. I to zupełnie za darmo.

Pierwsze niepowodzenie Murdocha w Polsce

Nadzieje Ruperta Murdocha, aby stworzyć z TV Puls ważnego gracza na rynku telewizyjnym, powoli topnieją. W ubiegłym roku właściciel tej stacji oraz jej zarząd wprowadził wiele zamieszania na rynku dziennikarzy telewizyjnych. Zachęcił do przejścia wielu dobrych specjalistów oraz prezenterów. Głównie po to, aby stworzyć dobry serwis informacyjny. Tymczasem wczoraj ukazał się ostatni “Puls Raport”, a stację czekają masowe zwolnienia. Obecny zarząd spółki tłumaczy, że teraz TV Puls ma skupić się na programach rodzinnych i rozrywkowych. Stworzenie serwisu informacyjnego określa jako błędną decyzję, którą podjął poprzedni prezes Farrell Mesel.

Wyniki oglądalności “Puls Raportu” nie porażają. Główne wydanie oglądało 67 tys. widzów, podczas gdy “Fakty” TVN-u ponad 3,5 mln osób. Wydaje się, że przy takich liczbach nie ma sentymentów, a sam rynek nie jest z gumy. Nawet taki magik mediów jak Murdoch poniósł pierwszą klęskę.

Czy polityka oszczędnościowa Mecomu dotknie “Rzeczpospolitą”?

Na rynku niemieckim wrze, głównie w środowisku berlińskich gazet. A to za sprawą Mecomu. Firma postanowiła, że jej gazety - przede wszystkim “Berliner Zeitung” - mają stać się zyskowne, bez dodatkowych inwestycji z jej strony. Pracę w redakcji ma stracić kilkudziesięciu dziennikarzy. Mecom zrezygnował także z rozwoju wersji internetowej dziennika.

Zastanawia mnie, czy Mecom wprowadzi podobną politykę także w swoich polskich aktywach, czyli przede wszystkim w “Rzeczpospolitej” oraz dziennikach regionalnych. Fundusz stara się o przejęcie brakujących 49 proc. udziałów w “Rzeczpospolitej”. Czy po pełnym przejęciu gazety czeka ją podobny los jak “Berliner Zeitung”? Na razie pracownikom gazety pozostaje tylko czekać na decyzje ministra. A może Mecom będzie musiał współpracować ze Springerem, który również jest chętny na “Rzepę”?

Telewizja w trzech wymiarach

Producenci telewizorów oraz firmy produkujące programy telewizyjne przygotowują się do wprowadzenia na masową skalę telewizji 3D. Dzisiejsze wydanie “Gazety Wyborczej” podaje deklaracje jednej z takich firm o pojawieniu się 3D TV już pod koniec przyszłego roku. Problem tej telewizji polega m.in. na cenie całego przedsięwzięcia. Jak na razie za telewizor, który umożliwia oglądanie programów 3D, w Japonii trzeba zapłacić około 4 tys. dol. Brakuje także produkcji telewizyjnych.

Pozostaje jeszcze kwestia wygody oglądania takiej telewizji. Może zobaczenie programu tak plastycznego, że odruchowo łapie się np. nadlatującą piłkę, jest przyjemne. Jednak oglądanie takiej rozgrywki w specjalnych okularach nie jest komfortowe. Jest także dość męczące dla oczu. Niektórzy producenci telewizorów oferują modele, które nie wymagają patrzenia przez okulary, jednak widz musi siedzieć dokładnie naprzeciw takiego telewizora. Zgodnie z zasadą - telewizor jest w centrum mojego mieszkania.

Analitycy nie wierzą w spektakularny sukces 3D TV, głównie ze względu na koszty. Może na razie pozostańmy przy HD, które dość powoli zdobywa rynek.

Rusin daje “delikatne” sygnały twórcom “Dzień Dobry TVN”

Jak sprytnie wywrzeć nacisk na swojego pracodawcę? Najlepiej porozmawiać z dziennikarzem jakiegoś tabloidu. Taką metodę wybrała Kinga Rusin, która niepewna swojej przyszłości w programie “Dzień Dobry TVN”, niby nie mówiąc nic, ale przypomniała się właścicielom stacji. Według doniesień „Faktu” wszyscy prowadzący program mają już podpisane kontrakty, poza Rusin.

Pracodawcy raczej nie lubią dogadywać się ze swoimi pracownikami za pośrednictwem mediów, a tym bardziej takich dzienników jak “Fakt”. Z drugiej strony Kinga Rusin jest gwiazdą tabloidów. Może chociaż w ten sposób przypomni o swoim istnieniu. Przeglądając kilka ostatnich wydań bulwarówek można zauważyć, że dzień bez Hanny Lis, Tomasza Lisa lub Kingi Rusin to dzień stracony.

Regulamin bloga