Branża reklamy zewnętrznej pozostaje tym medium reklamowym, które niemal bezgłośnie zbiera baty, za grzechy nie do końca przez siebie zawinione. Przypominam o jej melancholijnym nieco charakterze z chwilą, gdy ESOMAR, jedna z najbardziej prestiżowych i wpływowych międzynarodowych organizacji badawczych, występuje z inicjatywą ujednolicenia badań efektywności outdooru. Z punktu widzenia polskiego rynku to zabawny projekt. Bo co u nas można standaryzować? Brak standardu?
Projekt ESOMAR-u, który powstał również z inicjatywy FEPE International (Federation of Outdoor Advertisimg), to próba redakcji przewodnika po badaniach mierzących widownię outdooru, który w skrócie (zresztą rodzącym niezbyt dobre skojarzenia) nazwany został GGOODAM (Global Guidelines for OutDoor Audience Measurement). Jego celem jest m.in. unifikacja definicji, metodologii i standardów badawczych. Wszystko po to, aby analizy badawcze były bardziej precyzyjne niż dotąd oraz po to, aby łatwiej było je porównywać z wynikami miar innych mediów. Treść przewodnika po badaniach outdooru mamy poznać w połowie 2009 r. Dominic Lyle, reprezentujący European Association of Communications Agencies, w pracach nad projektem jest dobrej myśli, a pierwsze spotkanie grupy roboczej uznał za bardzo konstruktywne i z „urzędowym” optymizmem patrzy w przyszłość.
W moim przypadku wiary w świetlaną przyszłość jest nieco mniej. Przynajmniej tej, która dotyczy polskiego rynku. Od kilkunastu już lat słyszymy przecież te same argumenty za i przeciw, a praktyka wskazuje, że bliżej nam do sprzeciwu, niż głosowania za. Jak mantra słuchamy o trudnościach metodologicznych, wysokich kosztach, braku porozumienia wśród operatorów sieci. O tym, że planowanie outdooru, tak na dobrą sprawę niewiele ma wspólnego z planowaniem mediów. O wyprzedaży zasobów przestrzeni reklamowej przez firmy outdoorowe, w ramach kontraktów mediowych, która przecież przychodzi o tyle łatwiej, gdyż sensownych pomiarów wciąż nie ma. O słynnych kick-backach, których transfer i wysokość byłby przecież o niebo trudniejszy, gdyby standard badawczy istniał. Powodów dla których badań nie ma, nie było i nieprędko będą jest więcej niż argumentów za ich prowadzeniem. Niestety taka jest logika naszego rynku, na co, jak wspomniałem na wstępie, sama branża outdoorowa, miała stosunkowo niewielki wpływ. Można wręcz stwierdzić, że zawsze miała pod górę. Najpierw była za bardzo rozdrobniona, potem dopadł ją kryzys i dekoniunktura na rynku, chwilę później straciła, ograniczona przez ustawodawcę, dwóch najważniejszych klientów - firmy tytoniowe i producentów piwa, wreszcie doszło do jej konsolidacji, ale wbrew temu, nie potrafi wciąż podejmować decyzji wspólnie, a jeżeli już, to przychodzi jej to z ogromnym trudem. Wierzę jednak, że dobry outdoor istnieje. Gdzieś, kiedyś. Naprawdę.
Napisany przez Jacek Piatkowski 7 luty 2008, 16:52
Brak komentarzy »