Piłka skopana
“Nie wystarczy tylko biegać lub trochę się starać, z naszym herbem na sercu trzeba zapier….” - z taką oryginalną rymowanką na koszulkach trenowali ostatnio piłkarze Górnika Zabrze. Zmusili ich do tego kibice, którzy w ten sposób zapragnęli zmotywować swoich pupili. Biorąc pod uwagę realia polskiej ligi piłki (s)kopanej, nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że sponsor klubu - Allianz Polska - uważa, że wszystko jest w porządku. Oficjalnie.
Według Michaela Muellera, wiceprezesa Allianz Polska i szefa rady nadzorczej Górnika, fani nie przekroczyli granicy, a zawodnicy, którzy grają dla Górnika, muszą wiedzieć, że dumnie jest nosić herb tego klubu na sercu. Ze strony internetowej Górnika zniknął jednak tekst opisujący całe zdarzenie, wniosek więc taki, że wizerunek marki nieco ucierpiał. Allianz jest niepierwszym i zapewne nieostatnim brandem, którego spotkał taki los na rodzimych boiskach.
W takich sytuacjach zawsze przypominam sobie argumenty, którymi zarządzająca rozgrywkami Ekstraklasa SA tłumaczyła podbijanie stawki w rozmowach z Orange, niedoszłym sponsorem ligi. Przedstawiciele Ekstraklasy tłumaczyli, że liga to produkt wysoce jakościowy, a marka może dzięki niemu tylko zyskać. Zdarzenie z Zabrza pokazało jednak, że jest dokładnie odwrotnie i piszę to z nieukrywanym smutkiem. Po raz kolejny okazało się bowiem, że w polskiej piłce, zarówno na meczach, jak i treningach, wciąż wszyscy mogą wszystko. To smutne.

Dyskusja - Zostaw komentarz