Sądy faworyzują celebrytów

Agnieszka Niewińska na łamach “Rzeczpospolitej” próbuje udowodnić, że sądy lepiej traktują celebrytów. Wnioski takie wysnuwa po analizie kilku procesów z udziałem gwiazd, m.in. Justyny Steczkowskiej, Edyty Górniak czy Anny Muchy.

Steczkowskiej przyznano 80 tys. zł odszkodowania za zdjęcie jej nagiej na plaży. Mucha dostała 75 tys. zł odszkodowania za zdjęcie topless, a Górniak podobną sumę za serię zdjęć z jej pobytu w szpitalu w Łomży.

Dziennikarka zastanawia się, jak to jest, że gwiazda dostaje kilkadziesiąt tysięcy złotych odszkodowania za zdjęcie zrobione jej z ukrycia i jej proces odbywa się w zawrotnym tempie, a zwykły człowiek, którego niesłusznie oskarżono i wsadzono do więzienia, jedynie kilka tysięcy zadośćuczynienia.

Wojciech Burszta, kulturoznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, wprost stwierdza, że celebrytom przed sądem jest łatwiej, bo: ich sprawom towarzyszy szum medialny, ich procesy śledzą media, a sądy tych się boją. Prof. Włodzimierz Wróbel, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego, uspokaja i pociesza na łamach “Rz” Polaków. Stwierdza, że odszkodowania dla gwiazd nie będą wyższe, bo już są zbliżone do tych zasądzanych na świecie. Teraz będą zrównywać się ze światowymi te zasądzane zwykłym obywatelom.

Pytanie: kiedy do tego dojdzie? I czemu dobra osobiste czy prywatność celebryta czy celebrytki mają w oczach sądów wyższą wartość niż godność zwykłych ludzi? Zastanawia mnie, według jakiego prawa teksty i zdjęcia wskazujące na to, że Doda była na jakiejś tam imprezie bez majtek, są warte więcej niż godność człowieka, który wiele miesięcy spędził niesłusznie oskarżony w areszcie? Co bardziej urąga ludzkiej godności: brak majtek czy długi czas spędzony z dala od rodziny za kratkami w takim, a nie innym otoczeniu? Te pytania powinny zostać bez odpowiedzi i dać do myślenia odpowiednim osobom. Bo to już totalne kuriozum.



dodajdo.com

Dyskusja - Zostaw komentarz