Bojkot plus hity, czyli bigos
I znów artyści mają głos. Media, z “Gazetą Wyborczą” na czele, rozreklamowały ostatnio list ludzi filmu i teatru, jako autorytetów wzywających do bojkotu TVP. Krzysztof Krauze, reżyser “Długu” i “Placu Zbawiciela”, zaproponował aby na dzień bojkotu wybrać święto narodowe 3 maja. Inni artyści scen oraz ekranów małych i dużych ochoczo mu przyklasnęli. Pomysł bojkotu ma być sprzeciwem wobec neonazistów i wszechpolaków w kierownictwie telewizji publicznej.
Na ripostę TVP nie trzeba było długo czekać. Nadawca zapowiedział, że w związku z planami bojkotu, w dniu kiedy ma nastąpić jego kulminacja, przygotuje wyjątkowo dużo hitów.
Oba pomysły na “majowy przewrót ramówkowy” - i artystów, i obecnych władz TVP - wyraźnie pokazują, że nowych managerów dla Telewizji Polskiej należy szukać poza tymi grupami. Ani akcje artystów, do których przyzwyczaili nas w mrokach PRL-u, ani wymuszona, przypadkowa ingerencja w ramówkę mediom publicznym, czyli, przepraszam za frazes, naszym, się nie przysłuży. A protest artystów tak wpłynie na światopogląd Piotra Farfała, jak lektura jego wczesnych utworów na twórczość Krzysztofa Krauzego.
Z drugiej strony - jak bojkotować to nie tylko od święta, skoro dzięki temu stacje TVP mogą mieć wreszcie mocne, hitowe ramówki. W każdym miesiącu roi się przecież od rocznic narodowo-wyzwoleńczych więc warto protest rozszerzyć. Mamy w tym niemały staż.
W styczniu bojkotujmy TVP w rocznicę wybuchu powstania styczniowego lub w Dzień Babci, w lutym w Walentynki, w marcu - wiadomo. W kwietniu uczcijmy antyczny Prima Aprilis. W ogóle kwiecień był kiedyś miesiącem książki czyli konkurencji telewizji - warto to przypomnieć bojkotem.
W maju trzymajmy się propozycji Krauzego. W czerwcu najlepiej bojkotujmy TVP kilka razy: 1. z okazji Dnia Dziecka, 4. z okazji rocznicy wyborów w 1989 r. i 29., bo wtedy imieniny obchodzi Piotr Farfał. W lipcu dobrym pretekstem do protestów jest rocznica bitwy pod Grunwaldem, a w sierpniu wybuchu Powstania Warszawskiego i porozumień sierpniowych. Początek II wojny światowej uczcijmy należytym bojkotem. I start nowego roku szkolnego też. Październik to pamięć o końcu Powstania Warszawskiego. Listopad to oczywiście powstanie listopadowe. W grudniu nic tak nie dokuczy sprawcom stanu wojennego jak bojkot TVP w 13 dniu miesiąca. Warto też protestować w pierwszy i drugi dzień Bożego Narodzenia. I w Sylwestra też.
W ogóle chyba warto w projekcie nowej ustawy medialnej zapisać by pulę dni bojkotu mediów publicznych, a może i wszystkich elektronicznych, stale zwiększać, tak aż wypełnimy cały roczny kalendarz i spokojnie zamiast zapraszać do domu bohaterów “Rancza” i prowadzących “Wiadomości” albo ich konkurentów, postawimy na rodzinę - na przykład na wspólny wieczorny nordic walking. Chociaż nie - rodzinne spędzanie czasu za bardzo kojarzy się z Ligą Polskich Rodzin, czyli i z Piotrem Farfałem. Ale zawsze coś się wymyśli - jakieś piwko, jakiś brydż lub grillowanie.

Dyskusja - Zostaw komentarz