Notka imienia Władysława Gomułki

Podczas marcowej nagonki 1968 roku Władysław „Wiesław” Gomułka raczył określić twórczość Janusza Szpotańskiego mianem „pornograficznych obrzydliwości, na które może się zdobyć tylko człowiek o moralności alfonsa”. Dziś pornograficzne obrzydliwości i ludzi o wiadomej moralności ścigają feministki i… Szwedzka Rada Reklamy.

Najnowszym celem stała się kampania reklamowa Ryanair, w której główną rolę odgrywa charytatywny kalendarz na rok 2009. W rolę modelek wcieliły się w nim „najseksowniejsze stewardessy” pracujące dla irlandzkiej linii (w tym kilka naszych rodaczek), które według zamieszczanych reklam „odsłaniają wszystko” (to akurat gruba przesada), prezentując się w różnych rolach na lotnisku.

W opinii Szwedzkiej Rady Reklamy, którą poparł już jej hiszpański odpowiednik oraz cała rzesza publicystów w Europie, kalendarz „powiela krzywdzące stereotypy” oraz przyczynia się do „instrumentalnego traktowania kobiet”.

W publicystyce pojawiła się lawina argumentów o uprzedmiotowieniu kobiet w reklamie oraz stawianiu w przykrej sytuacji tych stewardess, które akurat “nie mają szczęścia cieszyć się pięknym i zgrabnym ciałem”. Przypomniano też niedawną uchwałę europarlamentu, który wezwał do śledzenia przypadków seksizmu i powielania stereotypów w reklamie. Niektórzy posunęli się nawet do stwierdzeń, że towarzyszący kampanii filmik promocyjny z sesji zdjęciowej to „soft-porno”. Cóż, niech każdy przekona się o tym sam:

Mary Honeyball, publicystka lewicowo-liberalnego „The Guardian” przestrzegła, że stewardessy z reklam mogą być podczas swojej codziennej pracy poddane molestowaniu, gdyż wielu klientów może uznać, że takie zachowanie ich nie obraża.

Ryanair oskarżyła zaś o recydywę. Równo przed rokiem irlandzkie linie krytykowano za reklamy, w których do lotów zachęcała seksownie ubrana modelka, stylizowana na uczennicę szkolną.

Brytyjska publicystka reakcję firmy na protesty uznała za “tradycyjnie godną palantów”. Michael O’Leary, prezes i współwłaściciel Ryanair ma bowiem długą tradycję podobnych wypowiedzi poczynając od tej, w której zapowiedź lotów nad Atlantykiem okrasił dość jednoznacznym słowem „blowjob”. Kiedy zarumieniona tłumaczka unikała oddania jego słów po niemiecku, naciskający ją O’Leary stwierdził: „Nie ma w niemieckim odpowienika blowjob? Życie seksualne Niemców musi być straszne”.

Ryanair nie przeprosił za zachowanie swojego szefa. W oficjalnym stanowisku… ogłosił konkurs, w którym oferowano darmowy przelot w obie strony na dowolnej trasie “dla pierwszego pasażera linii, który najlepiej przetłumaczy termin „blowjobs” na język niemiecki”.

Tym razem biuro prasowe Ryanair zdecydowało się na równie niesztampową linię obrony. Na konferencji prasowej stwierdzono, że kalendarz „oddaje sposób ubierania się wielu młodych kobiet”, a „starzy pierdziele ze Szwedzkiej Rady Reklamy najwyraźniej nieco się pogubili”. Ryanair zapowiedział też, że w ramach walki o wolności obywatelskie „będzie bronił praw szwedzkich dziewcząt do zdejmowania ubrań”.



dodajdo.com

Dyskusja - Zostaw komentarz