W Warszawie pracuję, mieszkam kilkadziesiąt km od stolicy - nie zdradzę jednak gdzie dokładnie; zachowam to dla siebie i kilku wtajemniczonych osób. W związku z tym codziennie podróżuję - pociągiem. Pospiesznym, nie WKD ani SKM. Dzięki temu mam okazję poznać, a przynajmniej poobserwować ciekawych ludzi. Posłuchać wielu ciekawych rozmów.
I właśnie wczoraj późnym popołudniem byłam świadkiem takiej dość interesującej rozmowy.
Dworzec Centralny. Do przedziału, w którym usiadłam wsiada dwóch dosyć młodych facetów. Jeden pod krawatem, drugi ubrany na sportowo. Chyba dość długo się nie widzieli - tak wynikało z ich rozmowy, bo opowiadali sobie m.in. o wakacjach w Egipcie.
Ten pod krawatem wracał z rozmowy rekrutacyjnej w jednym z banków, gdzie starał się o posadę analityka. Był w sumie zadowolony z jej przebiegu, nie satysfakcjonowała go jednak wysokość zaproponowanego wynagrodzenia.
Ten wyluzowany zaś zaczął opowiadać o rozpoczętym niedawno stażu w jednej z agencji reklamowych. Mówił z takim zachwytem, że aż nie sposób opisać. Był tak zachłyśnięty, że po pierwsze nie wyobrażał sobie, że mógłby nie zostać tam dłużej niż te 3 miesiące, a po drugie - na tapecie w komórce miał zdjęcie budynku agencji od frontu.
Ciekawsze było jednak zakończenie rozmowy. Otóż ów stażysta zaczął mówić o paleniu papierosów. Że w jego dziale to nikt nie pali, poza nim. No i on też miał rzucić. Ale jak zobaczył w jednej sali gablotę wszystkich dostępnych na polskim rynku marek papierosów, to stwierdził, że jednak nie rzuci. Zwłaszcza, że w agencji w ogóle papierosów cała masa, bo pracuje dla jednego z koncernów tytoniowych. Ponadto, trzeba kupować konkurencyjne marki, by wiedzieć co robią inni.
No i najważniejsze: usłyszał ostatnio od swojej szefowej, że nie wolno mu palić papierosów określonej marki, których dotąd był wielbicielem. Ano dlatego, że to największa rynkowa konkurencja dla brandu, dla którego obecnie ta agencja pracuje.
Tak więc rozumiecie Państwo, dlaczego nie zdradzę jakim pociągiem podróżuję. A na przyszłość szefom z agencji reklamowych, a także innych firm proponuję, by wpoili stażystom kilka zasad rozpowszechniania informacji o firmie.
Bo jak się okazuje, nie tylko ściany mają uszy.
Napisany przez Beata Goczał 26 wrzesień 2008, 11:32
1 Komentarz »