Podróbki do pewnego stopnia legalne

Głośny konflikt pomiędzy słynną firmą jubilerską Tiffany a największą na świecie siecią aukcyjna eBay dobiegł końca po niemal 4 latach. Ostatecznie stanęło na tym, że właściciel wirtualnego targowiska nie ponosi odpowiedzialności za nielegalne działania sprzedawców, a więc nie odpowiada też za to, że sprzedawane są tam podróbki Tiffany. Co to oznacza? Tylko tyle, że serwis ma obowiązek usunąć aukcję dopiero wtedy, kiedy otrzyma wiarygodną informację o tym, że narusza ona prawo. Nie musi sam na własną rękę filtrować milionów aukcji, poszukując nielegalnych transakcji.

Na ten wyrok branża aukcyjna , a także prawnicy, oczekiwali z niecierpliwością, jako na głos w światowej debacie pod tytułem “Kto za to odpowiada?”. I nadal ostatecznego rozwiązania nie ma - bo wyroki odmienne od amerykańskiego zapadają w innych sądach: we Francji eBay musiał zapłacić odszkodowanie firmom LMVR i Hermes za sprzedaż podróbek właśnie.

Na razie więc kupujemy w internecie na własną odpowiedzialność. W sumie wystarczy trochę zdrowego rozsądku - jeśli “nowa z metkami” koszulka Versace kosztuje 20 zł, to coś w tym jednak musi być nie tak…



dodajdo.com

Dyskusja - Zostaw komentarz