Chopin i Piłsudski na sprzedaż
Warszawska Starówka roi się od plastikowych syrenek i Pałaców Kultury. Takie pamiątki fundują stoiska w stolicy. Tandeta, ale turyści kupują, bo nie mają większego wyboru. A do takiej Anglii czy Japonii jakiś souvenir zawieźć trzeba.
I takie kity wciskamy turystom! Chociaż nie wszędzie, przepraszam. Powodzeniem cieszą się jeszcze podobizny naszych bohaterów narodowych – Chopina i Piłsudskiego. Ale to i tak marne pocieszenie.
A wystarczyłoby tylko trochę pomyśleć. Co z tego, że studenci ASP dwoją się i troją w tworzeniu pamiątek “na bajerze”, skoro ich wylane poty trafiają tylko na konkursy organizowane przez Biuro Promocji Miasta? A czy nie fajnie byłoby kupić szefowi na imieniny, np. odstresowującą gumową piłkę do gniecenia w kształcie Pałacu Kultury lub syrenki czy kieliszek kulawkę dla teścia – naczynie, którego po napełnieniu trunkiem nie można już odstawić na stół? Ale po co studenci mają zarobić (sprzedaży swoich pamiątek zabrania im nasze prawo, mogą tylko rozdawać je na targach i zagranicznych ekspozycjach za darmo!) ? Lepiej wciskać ludziom obciachowe prezenciki. A potem dziwimy się, że śmieją się z nas w świecie…

Dyskusja - Zostaw komentarz