Marketing Misia Uszatka
“Na dobranoc, dobry wieczór, miś pluszowy śpiewa wam” - na tej bajce wychowywały sie kolejne roczniki dzieci w Polsce. Miś sam w sobie to stworzonko pokojowe, czego od kilku lat nie można powiedzieć o tych, co mają roszczenia w kwestii praw do niego. Ostatecznie 3 lipca w koszalińskim sądzie ma zapaść decyzja, czy większe prawa do postaci mają spadkobiercy redaktora naczelnego czasopisma “Miś” Czesława Janczerskiego, czy Fabryka Zabawek Kolor Plusz. W zależności od tej deczji Miś Uszatek albo wróci w postaci maskotek, albo pozostanie już tylko postacią z ekranu (niezbyt często na ten ekran powracającą).
Prawo autorskie - rzecz święta i trzeba w tej kwestii reagować stanowczo, jeśli ktoś je narusza. Tylko że w czasie trwania sporów na świat przyszły kolejne pokolenia dzieci, którym Uszatek już się z niczym nie kojarzy. Maskotki kupować będą dla siebie raczej rodzice, z sentymentu.
Może trzeba pomyśleć nie o dużych seriach tych maskotek, ale raczej - limitowanych, dla kolekcjonerów. Uszatek i tak nie ma dziś szans nawet w starciu choćby z Kubusiem Puchatkiem. Za tym ostatnim stoi znacznie lepszy marketing. No i PR też ma on lepszy od Uszatka.

Dyskusja - Zostaw komentarz