Browary będą się samoregulować
Prawie dwa tygodnie temu na Blogu “Media & Marketing Polska” apelowałem do branży alkoholowej o podjęcie inicjatywy w sprawie ostrzeżeń na opakowaniach. Nie wiem, czy to właśnie poskutkowało, ale teraz dowiadujemy się, że browary mają zamiar z własnej woli wprowadzić ostrzeżenia. Będą apelować, aby nie kierować samochodem po wypiciu złocistego płynu.
Ta samoregulacja jest zapewne reakcją na pomysły niektórych posłów, aby wprowadzić bardzo ostre, jednoznaczne, przerażające napisy na butelkach z napojami alkoholowymi. Według obecnego projektu leżącego już w Sejmie miałyby one zajmować aż 20 proc. etykiety.
Ta się akurat złożyło, że widziałem wczoraj w telewizji urzędnika z Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, który martwił sie, że Polacy piją więcej. Mówił, że według najnowszych badań Polacy pod względem konsumpcji per capita przesunęli się z 16. bodajże miejsca w Europie o dwa kolejne do przodu. Szczerze mówiąc, ucieszyłem się w duchu, że dołączamy powoli do najbardziej rozwiniętych krajów Europy, zwłaszcza że to samo badanie pokazuje, iż pijemy lepsze trunki.
Alkohol może zabić, może być przyczyną nieszczęść. Nie można jednak negować niepodważalnych już badań naukowych mówiących, że w małej dawce jest korzystny dla zdrowia. Uważam, że branża musi mówić jednoznacznie o szkodliwości i mówić o błogosławieństwach, jakie daje używanie trunków. Przyznaję, że w świetle obecnego prawa nie jest to łatwe.
Brawa dla browarów za samoregulację. Mam nadzieję, że widząc dobrą wolę producentów, ustawodawca wykaże się rozsądkiem. Powinien też pomyśleć o pozytywnych skutkach konsumpcji. W końcu French Paradox to nie mit.

Dyskusja - Zostaw komentarz