Sprytna LISica w negocjacjach z TVP
Wciąż nie jest pewne, czy mimo hucznych zapowiedzi, Hanna Lis poprowadzi od 7 kwietnia główne wydanie “Wiadomości” na antenie TVP1.
Jak donosi “Rzeczpospolita”, dziennikarka podobno nie może dojść do porozumienia z prezesem publicznej telewizji, Andrzejem Urbańskim. Brak porozumienia dotyczy - co mogło być do przewidzenia - kwestii finansowych. Podobno, nie tylko wysokości samego wynagrodzenia, ale i wysokości odprawy.
No cóż, zapewne liczy na pensję co najmniej taką, jaką wynegocjował sobie jej mąż, Tomasz Lis. Według doniesień prasowych, podobno zarabia on w TVP nawet 170 tys. zł miesięcznie. Czemu więc żona ma być gorsza od męża? Zwłaszcza, że swoją twarzą ma firmować główny serwis informacyjny telewizyjnej Jedynki, o mocno nadszarpniętej reputacji.
Sama Hanna Lis w rozmowie z “Rz” zaprzecza doniesieniom tego dziennika. Twierdzi, że nie jest najważniejsza, i przede wszystkim zależy jej na personalnym wzmocnieniu “Wiadomości”. Rzekomo chce ściągnąć to TVP1 ośmiu nowych dziennikarzy. W większości tych, z którymi pracowała przy polsatowskich “Wydarzeniach”. Wśród nich m.in. Beatę Garbarczyk i Tomasza Machałę. Hanna Lis ma podpisać swój kontrakt dopiero wtedy, gdy sfinalizuje rozmowy o ich zatrudnieniu.
Czy prezes Urbański ulegnie urokowi Hanny Lis, tak jak uległ czarowi Tomasza Lisa, zgadzając się na bajońskie sumy, które TVP musi płacić dziennikarzowi za jeden program w tygodniu? Jego dotychczasowe decyzje zdają się wskazywać, że jest to wielce prawdopodobne.
Odkąd prezes negocjuje z Lisami, sporo w TVP się dzieje - personalnie głównie. Już poleciała Raczyńska, zmienił się szef “Wiadomości” , nie wiadomo, jaki będzie dalszy los Patrycji Koteckiej. Co jeszcze może się zdarzyć? Wiele, szczególnie jeśli zostanie znowelizowana ustawa medialna, zgodnie z którą inaczej będzie przebiegał wybór rad nadzorczych i zarządów mediów publicznych. Czas pokaże też siłę władzy Lisów w TVP.

Dyskusja - Zostaw komentarz