Nadchodzi era transumera…

Jesteśmy świadkami nowej mody konsumenckiej, która - mam dziwne przeczucie - w naszym kraju może przyjąć się bardzo szybko i stać się trwałym “elementem krajobrazu”.

Kim jest “transumer”? Otóż “transumer” to taki człowiek, który lubi dobra luksusowe, lecz nie stać go na ich zakup, zatem… wypożycza je. Ponoć coraz więcej firm, choćby w Hiszpanii, specjalizuje się w wypożyczaniu biżuterii, luksusowych jachtów czy torebek. Podejrzewam, że oferowany asortyment będzie rósł i w niedalekiej przyszłości wypożyczyć będzie można wszystko, włącznie z francuskim pieskiem i podomką ze złotej nici.

Zastanawiam się, jaki będzie cennik takich usług. Jeśli mają być dostępne “szaremu” obywatelowi, nie mogą być przesadnie drogie, zresztą chyba nie w tym rzecz. „Wypożyczalnie luksusu” za niewielkie pieniądze oferować będą wielkie rzeczy - tak to widzę.

Czy wypożyczalnie narodziły się w myśl zasady, że każdy musi mieć swoje pięć minut? A może wciąż jesteśmy pod urokiem pięknej acz nieżyciowej bajki o Kopciuszku? Trudno powiedzieć. Jedno jest pewne - będą z tego pieniądze.


dodajdo.com

Czy polityka oszczędnościowa Mecomu dotknie “Rzeczpospolitą”?

Na rynku niemieckim wrze, głównie w środowisku berlińskich gazet. A to za sprawą Mecomu. Firma postanowiła, że jej gazety - przede wszystkim “Berliner Zeitung” - mają stać się zyskowne, bez dodatkowych inwestycji z jej strony. Pracę w redakcji ma stracić kilkudziesięciu dziennikarzy. Mecom zrezygnował także z rozwoju wersji internetowej dziennika.

Zastanawia mnie, czy Mecom wprowadzi podobną politykę także w swoich polskich aktywach, czyli przede wszystkim w “Rzeczpospolitej” oraz dziennikach regionalnych. Fundusz stara się o przejęcie brakujących 49 proc. udziałów w “Rzeczpospolitej”. Czy po pełnym przejęciu gazety czeka ją podobny los jak “Berliner Zeitung”? Na razie pracownikom gazety pozostaje tylko czekać na decyzje ministra. A może Mecom będzie musiał współpracować ze Springerem, który również jest chętny na “Rzepę”?


dodajdo.com

TVN promuje portugalską Maderę

“Dziennik” donosi, że TVN-owski serial “Teraz albo nigdy” wypromował modę na portugalską Maderę. Po emisji pierwszej serii filmu polscy turyści masowo ruszyli w ten urokliwy zakątek.

O tym, że seriale są doskonałym nośnikiem reklam i pożywką dla żywych kultur marketingowych bakterii, wiadomo od dawna. Konsumenci chcą jeździć samochodem Magdy M. albo doktora Burskiego lub motorem Piotra Korzeckiego. Są i tacy - nawet spoza grupy docelowej 16-49, duże miasta - którzy i dziś, po latach, chętnie przejadą się jak bohaterowie “Czterech pancernych i psa” - czołgiem Rudy 102.
Tymczasem latem 2008 roku wszelkimi wehikułami znanymi z seriali i nie tylko przez lądy i morza Polacy masowo ruszyli na Maderę. Znów TVN okazał się kanałem misyjnym - i dla Polski (zachęca rodaków do aktywności), i dla Portugalii (wspiera turystykę tego kraju). Zapewne niebawem Edward Miszczak, dyr. programowy TVN, odbierze wysokie odznaczenie portugalskie, a główni bohaterowie serialu staną się gwiazdami portugalskich kampanii reklamowych. Może nawet z Madery nadane zostanie specjalne wydanie “Faktów” z Kamilem Durczokiem i Justyną Pochanke nad urwiskiem? Kto wie.

Serialowo-marketingowy eksperyment TVN znów pokazał, że i tu TVP zaniedbuje swoją misję. Popularne seriale nadawcy publicznego rozgrywają się przeważnie “gdzieś na odległej galaktyce” - w nieistniejących miejscowościach, jak choćby Grabina, Złotopolice czy Wilkowyje. A przecież Waldek Złotopolski mógłby mieszkać pod Rio de Janeiro i ćwiczyć capoeirę, a nie gnać konno ze skwaszoną miną przez mazowieckie łąki. Lucy i Kusy mogą mieć hotel na Krecie i gaj oliwny, a nie dworek i pijaczków pod oknem. A Kinga i Piotrek Zduńscy na weekendy jeździć mogą do Pamumukale w Turcji, a nie w kółko spotykać się ze smętnymi znajomymi i drętwą rodzinką.

Swoją drogą gdyby się tak producenci seriali i nadawcy TV dobrze rozejrzeli, to dostrzegą sporo polskich atrakcji turystycznych godnych wypromowania, gdzie plaże nie są tak piaszczyste jak na Maderze, i wody spokojniejsze, i rybka smaczniejsza.


dodajdo.com

Telewizja w trzech wymiarach

Producenci telewizorów oraz firmy produkujące programy telewizyjne przygotowują się do wprowadzenia na masową skalę telewizji 3D. Dzisiejsze wydanie “Gazety Wyborczej” podaje deklaracje jednej z takich firm o pojawieniu się 3D TV już pod koniec przyszłego roku. Problem tej telewizji polega m.in. na cenie całego przedsięwzięcia. Jak na razie za telewizor, który umożliwia oglądanie programów 3D, w Japonii trzeba zapłacić około 4 tys. dol. Brakuje także produkcji telewizyjnych.

Pozostaje jeszcze kwestia wygody oglądania takiej telewizji. Może zobaczenie programu tak plastycznego, że odruchowo łapie się np. nadlatującą piłkę, jest przyjemne. Jednak oglądanie takiej rozgrywki w specjalnych okularach nie jest komfortowe. Jest także dość męczące dla oczu. Niektórzy producenci telewizorów oferują modele, które nie wymagają patrzenia przez okulary, jednak widz musi siedzieć dokładnie naprzeciw takiego telewizora. Zgodnie z zasadą - telewizor jest w centrum mojego mieszkania.

Analitycy nie wierzą w spektakularny sukces 3D TV, głównie ze względu na koszty. Może na razie pozostańmy przy HD, które dość powoli zdobywa rynek.


dodajdo.com

Zień jak Zień, za to ta Wyborowa…

Maciej Zień, czołowy polski projektant i kreator mody, obchodzi 10-lecie pracy artystycznej. Z tej okazji w warszawskiej Królikarni trwa wystawa retrospektywna “Maciej Zień - Dzisięciolecie”, gdzie pokazano najlepsze, najciekawsze projekty jego sukien, akcesoriów oraz strojów bohaterek musicalu “Chicago”.

Nie o tym jednak chcę pisać, choć pewnie ci, którzy przyglądają się karierze Zienia i śledzą nowinki w modzie, a przede wszystkim lubią atmosferę blichtru i lekkiego snobizmu, powinni zaliczyć tę wystawę. Ci, którzy znajdą się tam jako kompani, niekoniecznie skuszeni twórczością Zienia, mogą spędzić za to czas w pięknych okolicznościach przyrody– czyli niezwykle uroczym parku okalającym Królikarnię.

Piszę ten tekst, aby pochwalić przede wszystkim Wyborową, która była sponsorem wieczoru otwierającego wystawę. Wódka jak wódka, ale jak podana. Genialni barmani serwowali cudowne letnie drinki. Przy okazji dowiedziałam sie, że Wyborowa święci triumfy na świecie. Jest np. pierwszą wódką zagraniczną w Włoszech. Ma dobrą sprzedaż nie tylko w Europie - doceniają ją także, co ciekawe, Wenezuelczycy. Wygląda na to, że Wyborowa to już światowa marka. Nie zdziwię się więc, kiedy podczas wakacji w najbardziej odległym zakątku globu w maleńkiej mieścince, w lokalnej knajpce barman poda mi właśnie… Wyborową.


dodajdo.com

Nowa ekoweselna tradycja

Żegnajcie klasyczne śluby. Pora na ekośluby i zielone wesela. Zamiast półmiska wędlin na stole ląduje jedzenie z ekologicznie czystych upraw. Zaproszenia drukowane są na papierze z odzysku, a suknia panny młodej powinna być kupiona w szmateksie. Obrączki najlepiej dostać po dziadkach, a miesiąc miodowy spędzić w jednym z ekologicznych zakątków. Choć może to niektórych dziwić, ekośluby stały się bardzo popularne w USA i Europie Zachodniej. Czekam, kiedy w Polsce zapanuje moda na zielone wesela i ekologiczne rozwody.


dodajdo.com

Już wkrótce chrześcijańska sieć komórkowa

Jak donosi dzisiejsza prasa, już w połowie września br. ma wystartować kolejna sieć telefonii komórkowej. Za przedsięwzięciem stoi MNI Mobile, spółka zależna MNI.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo przecież ostatnio takich projektów pojawia się całkiem sporo, ale ten ma być wyjątkowy i jak na razie jedyny w swoim rodzaju. Bo… jest kierowany do wspólnot chrześcijańskich. MNI Mobile będzie współpracować przy tym projekcie z Domem Mediowym AIR Radia Warszawa Diecezji Warszawsko-Praskiej.

Za pośrednictwem tej sieci będą udostępniane różnego rodzaju treści religijne - m.in. fragmenty Pisma św. i kalendarz liturgiczny.

Szczegóły dot. współpracy pomiędzy operatorem a Domem Mediowym AIR Radia Warszawa trzymane są w tajemnicy, podobnie jak nazwa sieci i kwestie finansowe czy strategia marketingowa.  De facto - te dwie ostatnie kwestie nie powinny chyba martwić autorów projektu. Bo co jak co, ale w sprawach finansowych i skutecznym marketingu Kościół w Polsce nie ma sobie równych. Przyciąga kasę jak magnes i ma miliony lojalnych wiernych. Dowodem może być sukces Radia Maryja.

Ja widzę to tak: gdy projekt zostanie uruchomiony, wybrani księża w naszym kraju będą mogli bezpłatnie przetestować nową sieć komórkową. A potem marketing szeptany z kościelnej ambony i cel operatora, czyli zdobycie 2 mln użytkowników wydaje się być realny.


dodajdo.com

Doda nie dostała za loda

Do przewidzenia było, że prędzej czy później wpłynie do Komisji Etyki Reklamy skarga na reklamę Korala z udziałem Dorotki (Dody, gdyby ktoś przeoczył śliczny spot). Na co skarżył się skarżący (swoją drogą - ciekawe jakiej płci? Tego niestety nie podano)? Przede wszystkim na to, że reklama nawiązuje do zachowań seksualnych. Poza tym zdaniem oburzonego konsumenta „gesty i pozy, które są pokazane w reklamie, budzą silne skojarzenia ze sferą erotyki. Styl reklamy nie mieści się w ramach przyjętych norm moralnych i etycznych w naszym kraju. Narusza zasadę ochrony dzieci i młodzieży przed treściami pornograficznymi i obscenicznymi”.

Komisja Etyki Reklamy skargę oddaliła.

Teraz ja poznęcam się nad reklamą. Po pierwsze, jest tandetna i niesmaczna. Nie wiem, czy zagraża dzieciom i młodzieży, ale poczuciu estetyki na pewno tak. Wystarczy popatrzeć na Dorotkę wijącą się jak piskorz i wyginającą w chiński paragraf podczas konsumpcji loda, aby na długo lodów się odechciało. Nie żartuję. Po obejrzeniu reklamy większe są szanse na odstawienie na jakiś czas jedzenia niż skuszenie się na produkt firmy Koral. Poza tym - gdzie jest konsekwencja? Przedłużenie kampanii z udziałem Maryli Rodowicz i Heleny Vondráčkovej o Dorotkę to samobój w najgorszym stylu. Bo o ile obie poprzednie panie są w jakimś stopniu “ikonami”, Dorotka nią nie jest. Rodowicz i Vondráčkova to symbole pewnych czasów, postaci kojarzące się z konkretnym stylem i lubiane. A co najważniejsze - to postaci, które można potraktować z przymrużeniem oka, oczywiście w pozytywnym znaczeniu.

O stylu i klasie Dorotki nie będę się rozwodzić. Wystarczy, że przytoczę jedną ze sławetnych jej wypowiedzi, gdy zapytana, jaką potrawę postawi na świątecznym stole, odparła radośnie, że… żurek srurek z torebki… Smacznego!


dodajdo.com
Regulamin bloga